pb.pl
w schowku Tylko dla zalogowanych czytelników
zaloguj się
lub zarejestruj
dodaj do schowka

Prokurator zakwestionował uczciwość kolegów

KUP LICENCJĘ
Kamil Kosiński
Pin It email print

Za dążenie do prawdy oskarżyciel popadł w poważne kłopoty

 

Notowania

POLICE, dolar

Bohaterem ostatniego wydania programu „Państwo w państwie”, emitowanego w niedzielę przez Telewizję Polsat, był Jerzy Jachnik. Jak sam mówi — wymiar sprawiedliwości zrobił z niego wariata.

Po 11 latach walki sąd bowiem stwierdził, że występując do sądu o zwrot 38 tys. USD pożyczonych znajomemu, nie popełnił oszustwa, mimo że pożyczka została mu zwrócona. Miał tylko o tym zapomnieć. Dłużnik oddał zaś pieniądze jego żonie. —

Jedynym dowodem oskarżającym mnie była kserokopia rzekomej wpłaty przez moją żonę Grażynę Jachnik kwoty 38 tys. USD na rachunek 683115. Bank wysyła jednak pismo, w którym podał, że Grażyna Jachnik nie była posiadaczem rachunku bankowego o numerze 683115.

W drugiej instancji prokuratura przedstawiła nowy rachunek bankowy. I znowu okazało się, że nieprawdziwy — opowiadał w programie Jerzy Jachnik. W programie nie przebierał w słowach.

— Nieprzypadkowo kradziono dokumenty z akt sprawy, podmieniano zeznania w aktach sprawy, antydatowano dokumenty. To nie tylko ja wykryłem. To wykrył też prokurator — mówił bohater programu.

Prokurator mówi: niewinny

Prokuratorem, który miał wykryć nieprawidłowości był Mateusz Wolny. Przed sądem wniósł o… uniewinnienie Jerzego Jachnika.

— W swojej długoletniej karierze chyba raz słyszałam, że prokurator wniósł o uniewinnienie, choć wyroków uniewinniających zapadło dużo — komentowała Barbara Piwnik, długoletni sędzia i była minister sprawiedliwości.

W związku z próbą uniewinnienia Jerzego Jachnika wobec prokuratora Mateusza Wolnego wszczęto postępowanie dyscyplinarne.

— To był eksces, na który nie było zgody. Eksces prokuratora, który wniósł o uniewinnienie. Nie było takiego polecenia. W prokuraturze obowiązuje zasada hierarchicznego podporządkowania — komentowała Małgorzata Borkowska, zastępca prokuratora okręgowego w Bielsku-Białej.

— Z pewnego rodzaju zdziwieniem słyszę, że był to eksces. Oczywiście, przepisy o prokuraturze zawierają pewne regulacje, o jakich mówi pani prokurator, ale też nie jest do końca tak — bo byłoby to straszne — że ten prokurator jest całkowicie ubezwłasnowolniony — oponowała Barbara Piwnik.

Lektura wniosku o odstąpienie od oskarżenia poraża.

Prokurator Mateusz Wolny pisał: „Wszystkie dowody zawnioskowanew akcie oskarżenia okazały się bądź wątpliwe, bądź fałszywe, a wszystkie inne prowadzone w toku rozprawy potwierdzają jedynie tę okoliczność, że J. Jachnika po prostu niesłusznie oskarżono — przy wątpliwym materiale dowodowym — ewidentnie po to, by załatwić prywatne interesy J.N. [inicjały człowieka, który pożyczył 38 tys. USD — red.]”.

I dalej: „Uważam, że dla dobra służby i działając w najlepszym interesie Prokuratury; mając na względzie dobre imię tej instytucji; należy w możliwy sposób ograniczyć skutki błędnych decyzji z 2000 r.”.

Prokurator Mateusz Wolny zwracał też uwagę na bezprawne utrudnianie Jerzemu Jachnikowi dostępu do akt sprawy i dziwne relacje prokuratury z pełnomocnikiem pożyczkobiorcy. Zadawał pytanie: „skąd adwokat M. wiedział o wszczęciu śledztwa, zanim Prokurator to postępowanie wszczął”. — Dłużnik miał pozaprocesowe kontakty z prokuraturą — nie miał wątpliwości Jerzy Jachnik.

Z tylnego siedzenia

Drugim dnem sprawy jest to, że prokuratorem, który nie pozwalał na umorzenie śledztwa przeciwko Jerzemu Jachnikowi, był Zbigniew Twardowski. W 1995 r., prowadząc samochód, doprowadził do wypadku, w którym zginął Stanisław Pawłowski.

Policja dopiero po kilku godzinachod zdarzenia pobrała od sprawcy krew do badania zawartości alkoholu. Wynik: 0,4 promila. Prokurator zapewnił, że w czasie jazdy był trzeźwy, a wypił kilka łyków wódki ze stresu już po wypadku.

Został zawieszony w czynnościach na dwa miesiące, a prokuratorski sąd dyscyplinarny ukarał go naganą. Potem z prokuratury rejonowej awansował do okręgowej.

Gdy został oskarżony o „umyślne naruszenie zasad bezpieczeństwa w ruchu drogowym”, proces przed sądem powszechnym szedł jak po grudzie. W końcu został jednak skazany na 2 lata więzienia w zawieszeniu na 3.

Sąd jednak nie zakazał mu wykonywania zawodu prokuratora mimo stwierdzenia, że „dalsze zajmowanie przez niego tego stanowiska zagraża ochronie praworządności”. Mimo skazującego wyroku Zbigniew Twardowski nadal więc pracował w zawodzie i oskarżał innych.

Według Jerzego Jachnika przy okazji mścił się na nim za to, że działając w stowarzyszeniu na rzecz pomocy ofiarom przestępstw, przez kilka lat wspomagał rodzinę człowieka, który zginął pod kołami prokuratorskiego auta i dążył do wymierzenia mu sprawiedliwości za śmiertelne przejechanie człowieka po pijanemu.

— Obywatel cokolwiek zrobi, to natychmiast siedzi, a potem się wyjaśnia. Natomiast gdy urzędnik coś zrobi, to nikt nic nie robi — skwitował sprawę Piotr Ikonowicz z Kancelarii Sprawiedliwości Społecznej.

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Wszelkie prawa w tym Autora, Wydawcy i Producenta bazy danych zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów zabronione. Korzystanie z serwisu izamieszczonych w nim utworów i danych wyłącznie na zasadach określonych w Regulaminie Korzystania z Serwisu. Zapoznaj się z regulaminem.

Teksty Polskiej Agencji Prasowej

Komentarze

Wiadomości dnia na Firma.pb.pl

Puls Biznesu premium

Kalendarz przedsiębiorcy

« » sierpień 2014
PnWtŚrCzPtSbN
28 29 30 31 1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31

...i bliskie końca

Sekcje

Oferty Pulsu Biznesu